Satoshi Kon nie żyje

25 08 2010

23 sierpnia w wieku 47 lat na raka trzustki zmarł Satoshi Kon. Reżyser i scenarzysta anime. Twórca takich nietuzinkowych tytułów jak: “Paprika”, “Tokyo Godfathers” (”Rodzice chrzestni z Tokyo”), “Paranoia Agent”, “Perfect Blue” i “Millenium Actress” (wszystkie w/w są dostępne w Polsce na DVD).

Dembol (za internetem)



Powstaje anime na podstawie “Buddha” Tezuki

29 04 2010

Toei Studios ogłosiło, że powstanie animowana adaptacja mangi Osamu Tezuki pt. “Buddha”. Jak można się domyślać po tytule komiks opowiada o życiu Buddy. Uruchomiono stronę internetową projektu.

Wiadomo jest, że scenariusz pisze Reiko Yoshida (praca nad” K-On!”, “Scrapped Princess” i “Kaleido Star”), a reżyserką zajmie się bliżej nieznany Yasuomi Ishifuji. Film jest koprodukcją pomiędzy Toei i Tezuka Productions. Premierę zaplanowano na 28 maja 2011.

Warto przypomnieć, że wszystkie 8 tomów jest dostępne w języku angielskim. Manga ukazała się nakładem wydawnictwa Vertical Inc.

Dembol (za Japanator)



Kolejna część “Fist of the North Star” w Polsce

3 04 2010

Amerykanie będą niedługo mogli zakupić serię TV “Fist of the North Star”, a my dzięki uprzejmości Kaze (dawne AV Visionen (dawne Anime Virtual)) możemy kupić już czwarty film z najnowszego cyklu. Pod koniec marca ukazał się na naszym rynku OAV pt. “Fist of the North Star: Chapter 4 - Legend of Toki”, który koncentruje się na postaci Tokiego znanego również jako postapokaliptyczny Jezus. Trailer (słaba jakość) i prawdopodobna okładka:

Dembol (za jakkolwiek się ta firma teraz nazywa)



Seria “Hokuto no Ken” na DVD po angielsku.

1 04 2010

Na 29 czerwca 2010 wydawnictwo Diskothek Media zaplanowało wydanie “Fist of the North Star” (”Hokuto no Ken”). Nie żadnych nowych wariacji na temat tylko całej serii telewizyjnej (152 odcinki) z lat 80-tych. Pierwsze pudełko będzie zawierać 36 odcinków dostępnych po japońsku z angielskimi napisami lub z angielskim dubbingiem. Jedynym bonusem będą trailery.

Diskothek Media zamierza wydać całą serię. Wg informacji z sieci posiada również prawa do filmu kinowego “Fist of the North Star The Movie”, który składa się z inaczej zmontowanych fragmentów serii. Poza tym przeglądając katalog miłośnicy niekonwencjonalnej rozrywki, animacji, kina azjatyckiego (głównie klasy B - np. erotyki kung fu!) powinni znaleźć coś dla siebie. Jedynym minusem wydania jak na razie pozostaje fakt, że jest to wydanie na rynek północnoamerykański, a więc w regionie 1 i NTSC. Polska to region 2 i system PAL. Są jednak programy i odtwarzacze zdolne obejść blokady, które, moim skromnym zdaniem, są jednym z głupszych wynalazków producentów filmów. Pierwszy box kosztuje niecałe 60 dolarów co jest równowartością ok. 150 zł. Nawet po doliczeniu kosztów przesyłki jest to śmieszna cena za 1800 minut pełnych ekscytujących pojedynków i eksplodujących głów bandytów pustoszących wioski i miasteczka.

Akcja “Hokuto no Ken” (”Fist of the North Star”)  dzieje się po nuklearnej apokalipsie w roku 199X. Główny bohater, Kenshiro, przemierza poatomową pustynię pomagając ludziom przetrwać w tym brutalnym i bezwzględnym świecie oraz podążą za tragicznym przeznaczeniem pisanym dziedzicom stylu hokuto shinken.

Dembol (za Diskothek Media)



Twórca muzyki z “Samurai Champloo” nie żyje.

22 03 2010

Oficjalna strona hyde productions ogłosiła w czwartek, że Jun Seba znany szerzej jako Nujabes zmarł na skutek obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym późnym wieczorem 26 lutego 2010.

Miał 36 lat. Zadebiutował w 2003 albumem Metaphorical Music. Był autorem większości utworów wykorzystanych w anime “Samurai Champloo”, które w unikalny sposób łączyło estetykę hip-hopu z przygodani samurajów w feudalnej Japonii.

Dembol (za ANN)



Trzeci film z serii Fist of the North Star już w sprzedaży

22 01 2010

Niedawno pojawił się w sklepach internetowych kolejny film z serii “Hokuto no Ken”/”Fist of the North Star”. Część trzecia ma podtytuł: “Legend of Raoh - Fierce Fight”. Okładka poniżej.

Kolejna część zatytułowana “Legend of Toki” jeśli wierzyć stronie niemieckiego oddziału AV Visionen powinna się pojawić w sklepach na wiosnę.

Ponadto pojawiły się fragmenty przedstawiające nową grę z serii pt. “Hokuto no Ken Musou”. Będzie trójwymiarową “chodzoną” bijatyką, wzorowaną na grach z cyklu Dynasty Warriors. Posiadacze Xboxów 360 i Playstation 3 mogą już zacierać ręce. Filmik można obejrzeć na ANN. Gra pojawi sie w japońskich sklepach w marcu.

Dembol (za AVV)



Pierwsze fragmenty aktorskiego “BECKa”

9 01 2010

Na oficjalnej stronie filmu pojawiły się pierwsze fragmenty aktorskiej adaptacji mangi “BECK” o której powstaniu pisaliśmy jakiś czas temu. “BECK” o którym Szekspir ponoć na łożu śmierci powiedział: “Gdybym żył w dwudziestym wieku chciałbym napisać “BECKa”" to manga Harolda Sakuishiego opowiadająca o kulisach powstawania zespołu rockowego wraz z wszystkimi problemami i rozterkami z tym związanymi. Klikając TUTAJ możecie obejrzeć kawałek filmu i zapoznać się z fotkami obsady (więcej informacji o aktorach w źródle newsa lub w linkach w poprzednim newsie). Poniżej fragment programu o filmie z japońskiej TV, w którym aktorzy opowiadają różne ciekawe rzeczy o filmie i granych przez nich bohaterach.

Na trailerze Chiba wygląda jak Chiba, Koyuki wygląda jak azjatycka wersja Drauga (chociaż po dłuższym namyśle nie za bardzo to widzę), Taira jest tradycyjnie “pretty funky for a Japanese”, Ryusuke jest sexy (chociaż mnie akurat bardziej podoba się Maho, taki już ze mnie dziwak), Saku nie suckuje (gwarantuje wam, że każdy Japończyk byłby niezmiernie rozbawiony tą grą słów, więc jeśli chcecie być bardziej japońscy niż jesteście musicie się zaśmiać), riff z teasera jest całkiem spoko, a po drugiej stronie kamery stoi gość odpowiedzialny za całkiem niezłą adaptacje 20th Century Boys, więc powinno być dobrze. Krytycy filmowi wieszczą, że “Avatar” będzie miał nareszcie godnego konkurenta jeśli chodzi o najbardziej kasowy film wszech czasów. Jedzie ktoś ze mną na premierę, która ma się odbyć jakoś na jesieni 2010?

Dembol (za ANN)



2009 w pigułce

30 12 2009

Miałem tego nie pisać bo przed chwilą się dowiedziałem, że jutro rano muszę być o 7 gdzieś, żeby jechać gdzieś dalej na sylwestrową imprezę. Dzięki Bogu chwilkę później (chwilka to 1/3246 część chwili) kolega zadzwonił, że to nie ma sensu i pojedziemy później. Zamiast pakować się postanowiłem usiąść, zrobić sobie przerwę, wypić herbatę i napisać krótkie podsumowanie tego roku w Polsce, a może nawet gdzieś dalej. Przeszła mi przez głowę myśl, żeby zrobić listę najciekawszych wydanych u nas mang w 2009, ale po chwili stwierdziłem, że to nie ma sensu, bo przy tej znikomej ilości dobrych mang dla starych dziadów (i dziadówek - równouprawnienie!) takich jak my, wychodzących w naszym kraju do TOP10 pewnie weszłaby większość mang o których pisaliśmy i może jeszcze “Naruto” by się przez przypadek udało. Napiszę więc bardziej ogólnie o tym co się działo.

EGMONT

O Egmoncie można powiedzieć jedynie, że żyje. Tylko co to za życie? Wielkie “E” nie wykonuje prawie żadnych posunięć na rynku mangowym poza kontynuacją wydawanych serii. Patrząc na ich długość, nie zanosi się, żeby miały zrobić miejsce kolejnym. Z ważniejszych wydarzeń warto odnotować zakończenie wydawania “Edenu” i wznowienie “Rurouni Kenshin”, który zatrzymał się na tomie 6 jakieś 2 lata temu. Z tego co pisał Tomasz Kołodziejczak (szef komórki komiksowej w Egmoncie) wynika, że nie zanosi się na rozszerzanie tego segmentu działalności. Pisał też w odpowiedziach na pytania fanów, że nie wyklucza wydania co lepszych mang w kolekcji Mistrzowie Komiksu, ale patrząc na postępy w tym temacie wgląda na to, że pomysł upadł. Niby w 2008 wydano opowiadanie Neila Gaimana z ilustracjami Yoshitaki Amano pt. “Sandman: Senni Łowcy” w kolekcji Obrazy Grozy, ale od tamtego czasu nic się nie ruszyło w tej kwestii. Wygląda na to, że czekają nas głównie kolejne tomy “Ranmy” i “Inuyashy” przeplatane “Rurouni Kenshin” i “Mieczem Nieśmiertelnego” czy okazjonalnym tomikiem “Usagi Yojimbo”. Obym nie miał racji.

WANEKO

To wydawnictwo w 2009 roku było mocno niestabilne. Czasami wydawało się na skraju życia i śmierci, a innym razem wyglądało na całkiem stabilne. Ot, taka sinusoida. Mnie to w sumie ni ziębi ni grzeje bo moje gusta zupełnie rozmijają się z ofertą tego wydawcy. Niby jest jeszcze jeden tom “GTO”, dwa “Hiroszimy” i “Miłość, krok po kroku”, które są całkiem fajnymi mangami, ale mnie osobiście nie przekonują. Za “Black Lagoon”, które poleca wiele osób zabieram się i zabieram i zabrać nie mogę. W każdym razie mam nadzieje, że 2010 przyniesie wydawnictwu stabilizację (i mnie kasę na Black Lagoon). Patrząc na planowaną publikację popularnych tytułów (np. “Vampire Knight” - ja nawet nie wiem co to jest, ponoć hicior) i na większą aktywność pod koniec roku myślę, że w przyszłości powinno być dobrze. Bliżej nieokreślone “nowe tytuły” w zapowiedziach wydawnictwa pozwalają żywić nadzieje na kolejne ciekawe mangi na wiosnę.

JPF

Dalej wydaje się najsilniejszym graczem na naszym rynku. Niedawno zakończony “Death Note” znikał ze sklepów w mgnieniu oka (przynajmniej w Krakowie) , a “Naruto”, “Fullmetal Alchemist” i “Bleach”, który dołączył do tytułów wydawanych przez JPF jakieś 2 miesiące temu, pozostają niedaleko za nim. Całości obrazu dopełnia również bardzo popularny “Ouran Host Club”. Opóźnienia w wydawaniu zdarzają się coraz rzadziej. Fajnie, że jest nowa, dużo bardziej przejrzysta strona, ale konieczność zakładania konta nawet po to, żeby  przejrzeć co jest w sklepiku jest poniżej mojej godności. Cieszy dokończenie wydawania “Crying Freeman” i kontynuacja “Heat’a” po rocznej przerwie, które będę musiał kiedyś nadgonić gdy akurat pojawi się wolny Władek Jagiełło albo dwóch. Pod koniec 2009 pojawiła się również prawie zupełnie nie reklamowana antologia prac konkursowych “Japan Fest”. Z tego co słyszałem jest również warta uwagi. Pozostaje tylko żałować, że JPF nie stara się wykorzystać dominującej pozycji na rynku i zaatakować go od innej strony. Widać sparzyło się za bardzo na poprzednich pomysłach, może nie mają na tyle mocy przerobowych czy coś. W każdym razie chcielibyśmy doczekać kiedyś wydania “Uzumaki”, a może jakichś innych krótkich serii albo pojedynczych tomów dla dojrzałego czytelnika o wyrobionym guście.

HANAMI

Jakiś czas temu wydawnictwo samo się podsumowało, ale przecież nie będę za nimi powtarzać. Nie będę ukrywał, że działalność tego wydawnictwa najbardziej mi się podoba. Zarówno na rynku mangowym jak i komiksowym ogólnie. Nie leci w kulki, dotrzymuje terminów, wydaje to co zapowiada, kiedy zapowiada, nie obiecuje gruszek na wierzbie, mierzy siły na zamiary i nawet jeśli od zaplecza to wygląda zupełnie inaczej niż na zewnątrz, emanuje profesjonalizmem w prowadzeniu biznesu. Pozostaje zapłakać nad tym, że wyróżniam firmę za coś co powinno być podstawą działalności i odnosić się do każdego wydawnictwa. Rok 2009 jest naturalną kontynuacją działalności z poprzedniego. Niezbyt długie serie, jednotomówki od uznanych autorów, pokazujące różnorodność świata mangi i co najważniejsze w większości trafiające w gusta dojrzalszych czytelników. Poza tym Hanami miało spory udział w tworzeniu BFK, które choć raczej kameralne, było (wg tych co byli) dość ciekawą imprezą. W przyszłym roku proponowałbym jednak termin odleglejszy od Openera. Dalej nie podoba mi się nienaturalność fragmentów tłumaczenia, ale ostatnio jest jakby lepiej w tym zakresie. Wnioskując po dotychczasowej strategii wydawnictwa w przyszłym roku pewnie możemy się spodziewać w większości komiksów sprawdzonych twórców (Taniguchi, Asano?) i wśród nich kilku nowych twarzy (nie zdziwiłbym się gdyby to był ktoś spośród autorów z antologii “Japonia” - Hmmm… strzelałbym, że Daisuke Igarashi). Tradycyjnie jako miłośnicy mięsa (precz z wegetarianami!), rzeźni (inteligentnej) i innych takich klimatów proponowalibyśmy udanie się w jakieś mroczniejsze zakamarki świata mango.

Jest niby jeszcze STUDIO JG, ale wydaje na tyle mało i na tyle rzadko, że nie wiem czy jest sens o nim wspominać. Pierwszy tom “Starcraft: Frontline” jest średniakiem, a reszta (polskie komiksy inspirowane mangą i “Hetalia”) najzwyczajniej mnie nie interesują. Otaku też zaczęło się dynamiczniej rozwijać co częściowo jest zasługą pojawienia się konkurencji. Pozostaje życzyć przyspieszenia cyklu wydawniczego komiksów w przyszłym roku i dalszego rozwoju Otaku.

Ogólnie rok był udany. JPF powoli wraca do dawnej formy, Waneko po tymczasowych trudnościach też zdaje się podnosić, Egmont żyje, a Hanami rozwijało swoją działalność. To by było na tyle jeśli chodzi o podsumowanie, które momentami zdawały się zmieniać w listę skarg, zażaleń i pobożnych życzeń. Wydawcom życzymy wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 2010. Częściowo będzie to zależało od was, drodzy czytelnicy. Bo jeśli chcecie zobaczyć na rynku więcej ciekawych mang warto wspomóc wydawcę swoimi złotówkami. Jeśli podoba wam się jakaś manga i jest dostępna w naszym kraju to zamiast skanów warto się w nią zaopatrzyć. Kupno każdego tomu prędzej czy później przyniesie efekty w postaci większego i bardziej zróżnicowanego rynku mangi w Polsce.

Czego sobie i wam życzę w nadchodzącym roku 2010.

Dembol

PS. A z takich tradycyjnych życzeń to Wam, czytelnikom (od siebie, Evil pewnie jeszcze coś jutro napisze mądrego) życzę wszystkiego dobrego w 2010 (przyznaję, nie lubię i nie umiem składać życzeń) i żebyście w sylwestra bawili się “Like it’s 1999“.



Nie macie pomysłu na prezent?! My mamy! (cz.5)

18 12 2009

To już piąta część naszego cyklu. Chciałem w sumie, żeby między każdymi dwoma był też jakiś inny news, ale w światku anime od wczoraj nie wydarzyło się nic ciekawego. Same podsumowania roku 2009, listy “Best of”, a hitem dnia jest to, że jakichś dwóch uczniów w Oklahomie ukarano za prowadzenie “Death Note’ów”. Ach, ta dzisiejsza młodzież. Za moich czasów rysowało się Fatality z Mortal Kombat z nauczycielami w rolach głównych. Niżej polecanki od kolejnego członka redakcji, któremu nie chciało się za bardzo o nich pisać, więc trzeba było podrasować jego wypowiedź.

1. Tajemnicze Złote Miasta - Jeśli tego nie znasz to jesteś cipa. Jeśli znasz ale nie lubisz to też jesteś cipa. Absolutne “must see” i absolutne “must have”. Klasyka lat 90′ (przynajmniej w naszym kraju). Jedna z nielicznych kreskówek, które swego czasu oglądało się nawet z obydwojgiem rodziców, którzy byli przy tym zainteresowani. Jeśli nie chcesz by Twoje dzieci wyrosły na cipki, bądź chcesz po prostu poczuć znów dzieciństwo - kupuj! Tutaj w wersji Deluxe (i Regionie 1), ale tylko w takiej warto kupować jeśli jesteś prawdziwym fanem anime.

2. Samurai Champloo - jedno z nielicznych anime wydanych w Polsce, które sam osobiście zakupiłem. Pełne akcji samurajskie walki w rytmie zajebiście dobrego hip-hopu. Mnóstwo odwołań i nawiązań nie tylko do kultury rapu, dj’ów i graffiti, ale także do szerszej pop-kultury i wydarzeń historycznych. Niebanalna historia w niebanalnym wydaniu. Cała seria za niecałe 80 zł np. na merlin.pl. (Podpisuję się pod tym obiema ręcoma oraz jedną stopą. MUST HAVE na polskim rynku - Mecenas, chce ktoś kupić pierwsze 3 płyty? - Dmb)

3. Solanin - Jeśli jesteście właśnie zawieszeni gdzieś pomiędzy szczenięctwem a dorosłością to będzie to idealna manga dla was. Jeśli jesteście gdzieś pod koniec studiów to jeszcze lepsza. Bohaterowie są właśnie takimi młodymi ludźmi, którzy za bardzo nie mogą zdecydować co ze sobą zrobią. Pierwszy tom, który jest super ( rzeczywiście jest! - Dmb) wydało niedawno Hanami, drugi będzie w lutym. Zresztą nawet Enrique Iglesias nagrał o tej mandze piosenkę (jej fragment głosi: “Solaaaaaaniiiiiiiiiiiiin is the rhytm divine, lost in the music, your heart will be mine”).

4. Usagi Yojimbo - taka manga/niemanga. Półmanga. Opowiada o feudalnej Japonii z amerykańskiego punktu widzenia. Usagi to ciekawa historia, w której przedstawiony jest świat pełen legend, bóstw, samurajów historycznych wydarzeń a to wszystko opowiadane jest perspektywy mężnego, szlachetnego długouchego. Ponieważ Stan Sakai jest tylko z pochodzenia Japończykiem, a nie prawdziwym Japończykiem z Japonii Usagi dostaje zaledwie miniaturkę.

5. BECK - Najlepsza manga jaka kiedykolwiek powstała wg magazynu People. Oscar Wilde napisał kiedyś o niej: “O kurcze, to chyba najlepsza manga jaką czytałem, a czytałem je wszystkie”. Opowiada o Koyukim - chłopaku, który podobnie jak bohaterowie “Solanina” wiódł raczej nudne i bezcelowe życie. Dopóki nie spotkał Ryusuke, który wciągnął go w świat muzyki. Dzięki niej zacząłem grać na gitarze (a ja już miałem gitarę wcześniej - Dmb), a Dembol i jego kolega prowadzili kiedyś taką fajną stronę, która miała dziennie tyle odsłon co ta tygodniowo. W USA dostępne jest 12 tomów mangi, ale Tokyopop zaprzestał wydawania i nie wiadomo, kto i czy będzie kontynuował jej publikacje. Zawsze można spróbować z wersją włoską, francuską lub niemiecką albo anime, które jest równie dobre i wyszło w USA, Włoszech, Francji, Niemczech i pewnie kilku innych krajach.

Dzisiejsze polecanki wymyślił

Draug

głupoty podopisywali i przez to że musieli to zrobić nie zdążyli z newsem w czwartek

Dembol i Mecenas

obrazki znalazł

Dembol

Jeśli coś okaże się nieprawdą to nie piszcie ani do Dembola ani do Mecenasa (chociaż w sumie do niego możecie) bo naprawdę za wszytko powyższe odpowiedzialny jest

Draug



Nie macie pomysłu na prezent?! My mamy! (cz.4)

16 12 2009

Teraz moja kolej na polecenie kilku fajnych rzeczy! Łiiiiiiii. To jedziemy:

1. Dr House Black Jack - w każdym Empiku i innym śmietniku można kupić DVD z tym świetnym serialem. Tylko, że niestety jest mało mangowy więc jak polecę wam “Doktora House’a” Evil przestanie mi płacić za pisanie newsów i wyrzuci mnie na bruk. W święta! Jest do tego zdolny. Taki z niego drań. Dlatego polecam “Black Jacka” Tezuki, który również opowiada o genialnym lekarzu, który rozwiązuje nierozwiązywalne medyczne problemy. Można sprawić sobie wyd. japońskie, ale bardziej zrozumiałe będzie pewnie wydanie amerykańskie od firmy Vertical. Evil miał mi podesłać zdjęcia pierwszych trzech tomów, ale nie podesłał, wiec zamiast tego podziwiajcie moje nikłe umiejętności w operowaniu Photoshopem.

2. Kawałek mózgu Shintaro Kago - Ależ Dembol czy to nie jest nielegalne? Dobre pytanie uważny czytelniku. Jest. Chyba, że kawałki mózgu są naniesione na papier za pomocą tuszu (i innych badziewi) i to tylko metafora bo wydaje mi się, że za kawałki ludzkiego mózgu kupione w jakiejkolwiek formie można zostać zamkniętym. W każdym razie chodzi o to, że jeden z naszych ulubionych mangaków wystawił trochę swoich prac na sprzedaż. Nie żadnych wydruków, kopii, plakatów czy innych pierdółek. Kago sprzedaje swoje rysunki, prawdziwe, oryginalnie, własnoręcznie malowane. Głównie plansze tytułowe swoich mang, ale także całe plansze z Abstraction, które chyba jest u nas do ściągnięcia w one-shotach. Kosztują jedyne 10-30 tys. jenów (ok. 300-900 zł) co jest śmieszną kwotą za oryginalne rysunki jakiegokolwiek twórcy komiksowego. Przesyłka to dodatkowe 1500 jenów (ok. 30 zł), a paczka leci jakieś 3-4 dni. Kupić można tutaj. Płaci się Paypalem. Poniżej moje cudeńko (kliknij aby powiększyć). Ramka z IKEI we własnym zakresie (15,99 zł).

3. “Manga: World of Japanese Comics” + “A Drifting Life” - czy macie czasami dość niedouczonych fanów mangi pieprzących farmazony i nie dysponujących fachową wiedzą o swoim hobby? Ja czasami też. Wszystkim takim osobom przydałaby się porządna dawka historii, którą zapewnią powyższe książki. Pierwsza może służyć jako podręcznik, a druga pokazuje jak historia mangi wyglądała w praktyce. Do tego wypadałoby jeszcze dokupić książkę o historii komiksu amerykańskiego i jakieś dzieło porównujące oba nurty (które jeszcze nie zostało napisane) i może wtedy ludzie przestaliby pisać o stylu mangowym i uznawać mangę za coś innego niż komiks. Do tego jeszcze nam daleko, ale jako początek poważniejszej edukacji książka Frederika Schodt’a i komiks Yoshihiro Tatsumiego powinny wystarczyć.

4. Moyasimon + wielki pluszowy mikrob - Moyasimon to ciekawa nowa manga o chłopaku, który widzi i komunikuje się z mikrobami. SUPER! Mikroby w komiksie są dużo fajniejsze niż te prawdziwe. Mają oczka, uśmiechnięte buźki i całe są kawaii. Podczas gdy te prawdziwe są jakieś takie bez wyrazu i zazwyczaj kontakt z nimi nie jest przyjemny. Nie zawsze. Dzięki stronie Giant Microbes każdy może kupić swojego ulubionego mikroba w wersji pluszowej. Chcecie świńską grypę, a nie możecie jej nigdzie złapać? Wasza dziewczyna chciałaby jakąś chorobę weneryczną co budzi wasze uzasadnione obawy? To prezent dla was. Moim osobistym faworytem jest przeziębienie, ale HIV i żółtaczka też wyglądają słodko.

5. Jojo’s Bizarre Adventure - shounen wykręcający wszelkie shounenowe standardy. Groteskowo wyolbrzymiona przemoc. Postacie i ich moce zajebiście zakręcone. Tylko tutaj pojawi się nazistowski cyborg (będący pozytywną postacią!) albo bohaterowie zmierzą się z gościem o ksywie Vanilla Ice. Niestety po angielsku dostępna jest tylko część trzecia (wyd. Viz), ale jest chyba najlepsza i znajomość poprzednich nie jest konieczna do zagłębienia się w nią.

Bonus niemangowy:

6. D*ck in a box - Idealny prezent dla każdej dziewczyny:

  1. Zrób dziurę w pudełku.
  2. Włóż swój sprzęt do pudełka.
  3. Spraw by otworzyła pudełko.

Tak to się robi u nas na południu. Wideo instruktażowe.

Dzisiejsze polecanki są dziełem (miało być sponsoruje, ale nie sponsoruję nikogo, musicie wydać swoje własne pieniądze. Sorry, takie życie) człowieka znanego czasem jako

Dembol