Miałem tego nie pisać bo przed chwilą się dowiedziałem, że jutro rano muszę być o 7 gdzieś, żeby jechać gdzieś dalej na sylwestrową imprezę. Dzięki Bogu chwilkę później (chwilka to 1/3246 część chwili) kolega zadzwonił, że to nie ma sensu i pojedziemy później. Zamiast pakować się postanowiłem usiąść, zrobić sobie przerwę, wypić herbatę i napisać krótkie podsumowanie tego roku w Polsce, a może nawet gdzieś dalej. Przeszła mi przez głowę myśl, żeby zrobić listę najciekawszych wydanych u nas mang w 2009, ale po chwili stwierdziłem, że to nie ma sensu, bo przy tej znikomej ilości dobrych mang dla starych dziadów (i dziadówek - równouprawnienie!) takich jak my, wychodzących w naszym kraju do TOP10 pewnie weszłaby większość mang o których pisaliśmy i może jeszcze “Naruto” by się przez przypadek udało. Napiszę więc bardziej ogólnie o tym co się działo.
EGMONT
O Egmoncie można powiedzieć jedynie, że żyje. Tylko co to za życie? Wielkie “E” nie wykonuje prawie żadnych posunięć na rynku mangowym poza kontynuacją wydawanych serii. Patrząc na ich długość, nie zanosi się, żeby miały zrobić miejsce kolejnym. Z ważniejszych wydarzeń warto odnotować zakończenie wydawania “Edenu” i wznowienie “Rurouni Kenshin”, który zatrzymał się na tomie 6 jakieś 2 lata temu. Z tego co pisał Tomasz Kołodziejczak (szef komórki komiksowej w Egmoncie) wynika, że nie zanosi się na rozszerzanie tego segmentu działalności. Pisał też w odpowiedziach na pytania fanów, że nie wyklucza wydania co lepszych mang w kolekcji Mistrzowie Komiksu, ale patrząc na postępy w tym temacie wgląda na to, że pomysł upadł. Niby w 2008 wydano opowiadanie Neila Gaimana z ilustracjami Yoshitaki Amano pt. “Sandman: Senni Łowcy” w kolekcji Obrazy Grozy, ale od tamtego czasu nic się nie ruszyło w tej kwestii. Wygląda na to, że czekają nas głównie kolejne tomy “Ranmy” i “Inuyashy” przeplatane “Rurouni Kenshin” i “Mieczem Nieśmiertelnego” czy okazjonalnym tomikiem “Usagi Yojimbo”. Obym nie miał racji.
WANEKO
To wydawnictwo w 2009 roku było mocno niestabilne. Czasami wydawało się na skraju życia i śmierci, a innym razem wyglądało na całkiem stabilne. Ot, taka sinusoida. Mnie to w sumie ni ziębi ni grzeje bo moje gusta zupełnie rozmijają się z ofertą tego wydawcy. Niby jest jeszcze jeden tom “GTO”, dwa “Hiroszimy” i “Miłość, krok po kroku”, które są całkiem fajnymi mangami, ale mnie osobiście nie przekonują. Za “Black Lagoon”, które poleca wiele osób zabieram się i zabieram i zabrać nie mogę. W każdym razie mam nadzieje, że 2010 przyniesie wydawnictwu stabilizację (i mnie kasę na Black Lagoon). Patrząc na planowaną publikację popularnych tytułów (np. “Vampire Knight” - ja nawet nie wiem co to jest, ponoć hicior) i na większą aktywność pod koniec roku myślę, że w przyszłości powinno być dobrze. Bliżej nieokreślone “nowe tytuły” w zapowiedziach wydawnictwa pozwalają żywić nadzieje na kolejne ciekawe mangi na wiosnę.
JPF
Dalej wydaje się najsilniejszym graczem na naszym rynku. Niedawno zakończony “Death Note” znikał ze sklepów w mgnieniu oka (przynajmniej w Krakowie) , a “Naruto”, “Fullmetal Alchemist” i “Bleach”, który dołączył do tytułów wydawanych przez JPF jakieś 2 miesiące temu, pozostają niedaleko za nim. Całości obrazu dopełnia również bardzo popularny “Ouran Host Club”. Opóźnienia w wydawaniu zdarzają się coraz rzadziej. Fajnie, że jest nowa, dużo bardziej przejrzysta strona, ale konieczność zakładania konta nawet po to, żeby przejrzeć co jest w sklepiku jest poniżej mojej godności. Cieszy dokończenie wydawania “Crying Freeman” i kontynuacja “Heat’a” po rocznej przerwie, które będę musiał kiedyś nadgonić gdy akurat pojawi się wolny Władek Jagiełło albo dwóch. Pod koniec 2009 pojawiła się również prawie zupełnie nie reklamowana antologia prac konkursowych “Japan Fest”. Z tego co słyszałem jest również warta uwagi. Pozostaje tylko żałować, że JPF nie stara się wykorzystać dominującej pozycji na rynku i zaatakować go od innej strony. Widać sparzyło się za bardzo na poprzednich pomysłach, może nie mają na tyle mocy przerobowych czy coś. W każdym razie chcielibyśmy doczekać kiedyś wydania “Uzumaki”, a może jakichś innych krótkich serii albo pojedynczych tomów dla dojrzałego czytelnika o wyrobionym guście.
HANAMI
Jakiś czas temu wydawnictwo samo się podsumowało, ale przecież nie będę za nimi powtarzać. Nie będę ukrywał, że działalność tego wydawnictwa najbardziej mi się podoba. Zarówno na rynku mangowym jak i komiksowym ogólnie. Nie leci w kulki, dotrzymuje terminów, wydaje to co zapowiada, kiedy zapowiada, nie obiecuje gruszek na wierzbie, mierzy siły na zamiary i nawet jeśli od zaplecza to wygląda zupełnie inaczej niż na zewnątrz, emanuje profesjonalizmem w prowadzeniu biznesu. Pozostaje zapłakać nad tym, że wyróżniam firmę za coś co powinno być podstawą działalności i odnosić się do każdego wydawnictwa. Rok 2009 jest naturalną kontynuacją działalności z poprzedniego. Niezbyt długie serie, jednotomówki od uznanych autorów, pokazujące różnorodność świata mangi i co najważniejsze w większości trafiające w gusta dojrzalszych czytelników. Poza tym Hanami miało spory udział w tworzeniu BFK, które choć raczej kameralne, było (wg tych co byli) dość ciekawą imprezą. W przyszłym roku proponowałbym jednak termin odleglejszy od Openera. Dalej nie podoba mi się nienaturalność fragmentów tłumaczenia, ale ostatnio jest jakby lepiej w tym zakresie. Wnioskując po dotychczasowej strategii wydawnictwa w przyszłym roku pewnie możemy się spodziewać w większości komiksów sprawdzonych twórców (Taniguchi, Asano?) i wśród nich kilku nowych twarzy (nie zdziwiłbym się gdyby to był ktoś spośród autorów z antologii “Japonia” - Hmmm… strzelałbym, że Daisuke Igarashi). Tradycyjnie jako miłośnicy mięsa (precz z wegetarianami!), rzeźni (inteligentnej) i innych takich klimatów proponowalibyśmy udanie się w jakieś mroczniejsze zakamarki świata mango.
Jest niby jeszcze STUDIO JG, ale wydaje na tyle mało i na tyle rzadko, że nie wiem czy jest sens o nim wspominać. Pierwszy tom “Starcraft: Frontline” jest średniakiem, a reszta (polskie komiksy inspirowane mangą i “Hetalia”) najzwyczajniej mnie nie interesują. Otaku też zaczęło się dynamiczniej rozwijać co częściowo jest zasługą pojawienia się konkurencji. Pozostaje życzyć przyspieszenia cyklu wydawniczego komiksów w przyszłym roku i dalszego rozwoju Otaku.
Ogólnie rok był udany. JPF powoli wraca do dawnej formy, Waneko po tymczasowych trudnościach też zdaje się podnosić, Egmont żyje, a Hanami rozwijało swoją działalność. To by było na tyle jeśli chodzi o podsumowanie, które momentami zdawały się zmieniać w listę skarg, zażaleń i pobożnych życzeń. Wydawcom życzymy wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 2010. Częściowo będzie to zależało od was, drodzy czytelnicy. Bo jeśli chcecie zobaczyć na rynku więcej ciekawych mang warto wspomóc wydawcę swoimi złotówkami. Jeśli podoba wam się jakaś manga i jest dostępna w naszym kraju to zamiast skanów warto się w nią zaopatrzyć. Kupno każdego tomu prędzej czy później przyniesie efekty w postaci większego i bardziej zróżnicowanego rynku mangi w Polsce.
Czego sobie i wam życzę w nadchodzącym roku 2010.
Dembol
PS. A z takich tradycyjnych życzeń to Wam, czytelnikom (od siebie, Evil pewnie jeszcze coś jutro napisze mądrego) życzę wszystkiego dobrego w 2010 (przyznaję, nie lubię i nie umiem składać życzeń) i żebyście w sylwestra bawili się “Like it’s 1999“.