2010

31 12 2009

Już za kilka godzin będziemy mieli początek nowego roku. W sumie nic w tym specjalnego, ot kolejna okazja aby wypić za dużo. Nie mam jakiegoś szczególnego pomysłu na newsa w którym podzieliłbym się zawiłościami mojego światopoglądu i oczekiwaniami na następny rok, jedyne co się zmieni to kalendarz wiszący w mojej kuchni na taki z napisem 2010. Tak więc przechodzimy do życzeń:

Cała nasza grupa życzy wam szczęścia. A co do tego szczęścia wam potrzeba to już według własnych potrzeb. Niczego innego wam nie potrzeba o ile macie szczęście. Miłego roku 2010.



Astro-Ho pozdrawia.



2009 w pigułce

30 12 2009

Miałem tego nie pisać bo przed chwilą się dowiedziałem, że jutro rano muszę być o 7 gdzieś, żeby jechać gdzieś dalej na sylwestrową imprezę. Dzięki Bogu chwilkę później (chwilka to 1/3246 część chwili) kolega zadzwonił, że to nie ma sensu i pojedziemy później. Zamiast pakować się postanowiłem usiąść, zrobić sobie przerwę, wypić herbatę i napisać krótkie podsumowanie tego roku w Polsce, a może nawet gdzieś dalej. Przeszła mi przez głowę myśl, żeby zrobić listę najciekawszych wydanych u nas mang w 2009, ale po chwili stwierdziłem, że to nie ma sensu, bo przy tej znikomej ilości dobrych mang dla starych dziadów (i dziadówek - równouprawnienie!) takich jak my, wychodzących w naszym kraju do TOP10 pewnie weszłaby większość mang o których pisaliśmy i może jeszcze “Naruto” by się przez przypadek udało. Napiszę więc bardziej ogólnie o tym co się działo.

EGMONT

O Egmoncie można powiedzieć jedynie, że żyje. Tylko co to za życie? Wielkie “E” nie wykonuje prawie żadnych posunięć na rynku mangowym poza kontynuacją wydawanych serii. Patrząc na ich długość, nie zanosi się, żeby miały zrobić miejsce kolejnym. Z ważniejszych wydarzeń warto odnotować zakończenie wydawania “Edenu” i wznowienie “Rurouni Kenshin”, który zatrzymał się na tomie 6 jakieś 2 lata temu. Z tego co pisał Tomasz Kołodziejczak (szef komórki komiksowej w Egmoncie) wynika, że nie zanosi się na rozszerzanie tego segmentu działalności. Pisał też w odpowiedziach na pytania fanów, że nie wyklucza wydania co lepszych mang w kolekcji Mistrzowie Komiksu, ale patrząc na postępy w tym temacie wgląda na to, że pomysł upadł. Niby w 2008 wydano opowiadanie Neila Gaimana z ilustracjami Yoshitaki Amano pt. “Sandman: Senni Łowcy” w kolekcji Obrazy Grozy, ale od tamtego czasu nic się nie ruszyło w tej kwestii. Wygląda na to, że czekają nas głównie kolejne tomy “Ranmy” i “Inuyashy” przeplatane “Rurouni Kenshin” i “Mieczem Nieśmiertelnego” czy okazjonalnym tomikiem “Usagi Yojimbo”. Obym nie miał racji.

WANEKO

To wydawnictwo w 2009 roku było mocno niestabilne. Czasami wydawało się na skraju życia i śmierci, a innym razem wyglądało na całkiem stabilne. Ot, taka sinusoida. Mnie to w sumie ni ziębi ni grzeje bo moje gusta zupełnie rozmijają się z ofertą tego wydawcy. Niby jest jeszcze jeden tom “GTO”, dwa “Hiroszimy” i “Miłość, krok po kroku”, które są całkiem fajnymi mangami, ale mnie osobiście nie przekonują. Za “Black Lagoon”, które poleca wiele osób zabieram się i zabieram i zabrać nie mogę. W każdym razie mam nadzieje, że 2010 przyniesie wydawnictwu stabilizację (i mnie kasę na Black Lagoon). Patrząc na planowaną publikację popularnych tytułów (np. “Vampire Knight” - ja nawet nie wiem co to jest, ponoć hicior) i na większą aktywność pod koniec roku myślę, że w przyszłości powinno być dobrze. Bliżej nieokreślone “nowe tytuły” w zapowiedziach wydawnictwa pozwalają żywić nadzieje na kolejne ciekawe mangi na wiosnę.

JPF

Dalej wydaje się najsilniejszym graczem na naszym rynku. Niedawno zakończony “Death Note” znikał ze sklepów w mgnieniu oka (przynajmniej w Krakowie) , a “Naruto”, “Fullmetal Alchemist” i “Bleach”, który dołączył do tytułów wydawanych przez JPF jakieś 2 miesiące temu, pozostają niedaleko za nim. Całości obrazu dopełnia również bardzo popularny “Ouran Host Club”. Opóźnienia w wydawaniu zdarzają się coraz rzadziej. Fajnie, że jest nowa, dużo bardziej przejrzysta strona, ale konieczność zakładania konta nawet po to, żeby  przejrzeć co jest w sklepiku jest poniżej mojej godności. Cieszy dokończenie wydawania “Crying Freeman” i kontynuacja “Heat’a” po rocznej przerwie, które będę musiał kiedyś nadgonić gdy akurat pojawi się wolny Władek Jagiełło albo dwóch. Pod koniec 2009 pojawiła się również prawie zupełnie nie reklamowana antologia prac konkursowych “Japan Fest”. Z tego co słyszałem jest również warta uwagi. Pozostaje tylko żałować, że JPF nie stara się wykorzystać dominującej pozycji na rynku i zaatakować go od innej strony. Widać sparzyło się za bardzo na poprzednich pomysłach, może nie mają na tyle mocy przerobowych czy coś. W każdym razie chcielibyśmy doczekać kiedyś wydania “Uzumaki”, a może jakichś innych krótkich serii albo pojedynczych tomów dla dojrzałego czytelnika o wyrobionym guście.

HANAMI

Jakiś czas temu wydawnictwo samo się podsumowało, ale przecież nie będę za nimi powtarzać. Nie będę ukrywał, że działalność tego wydawnictwa najbardziej mi się podoba. Zarówno na rynku mangowym jak i komiksowym ogólnie. Nie leci w kulki, dotrzymuje terminów, wydaje to co zapowiada, kiedy zapowiada, nie obiecuje gruszek na wierzbie, mierzy siły na zamiary i nawet jeśli od zaplecza to wygląda zupełnie inaczej niż na zewnątrz, emanuje profesjonalizmem w prowadzeniu biznesu. Pozostaje zapłakać nad tym, że wyróżniam firmę za coś co powinno być podstawą działalności i odnosić się do każdego wydawnictwa. Rok 2009 jest naturalną kontynuacją działalności z poprzedniego. Niezbyt długie serie, jednotomówki od uznanych autorów, pokazujące różnorodność świata mangi i co najważniejsze w większości trafiające w gusta dojrzalszych czytelników. Poza tym Hanami miało spory udział w tworzeniu BFK, które choć raczej kameralne, było (wg tych co byli) dość ciekawą imprezą. W przyszłym roku proponowałbym jednak termin odleglejszy od Openera. Dalej nie podoba mi się nienaturalność fragmentów tłumaczenia, ale ostatnio jest jakby lepiej w tym zakresie. Wnioskując po dotychczasowej strategii wydawnictwa w przyszłym roku pewnie możemy się spodziewać w większości komiksów sprawdzonych twórców (Taniguchi, Asano?) i wśród nich kilku nowych twarzy (nie zdziwiłbym się gdyby to był ktoś spośród autorów z antologii “Japonia” - Hmmm… strzelałbym, że Daisuke Igarashi). Tradycyjnie jako miłośnicy mięsa (precz z wegetarianami!), rzeźni (inteligentnej) i innych takich klimatów proponowalibyśmy udanie się w jakieś mroczniejsze zakamarki świata mango.

Jest niby jeszcze STUDIO JG, ale wydaje na tyle mało i na tyle rzadko, że nie wiem czy jest sens o nim wspominać. Pierwszy tom “Starcraft: Frontline” jest średniakiem, a reszta (polskie komiksy inspirowane mangą i “Hetalia”) najzwyczajniej mnie nie interesują. Otaku też zaczęło się dynamiczniej rozwijać co częściowo jest zasługą pojawienia się konkurencji. Pozostaje życzyć przyspieszenia cyklu wydawniczego komiksów w przyszłym roku i dalszego rozwoju Otaku.

Ogólnie rok był udany. JPF powoli wraca do dawnej formy, Waneko po tymczasowych trudnościach też zdaje się podnosić, Egmont żyje, a Hanami rozwijało swoją działalność. To by było na tyle jeśli chodzi o podsumowanie, które momentami zdawały się zmieniać w listę skarg, zażaleń i pobożnych życzeń. Wydawcom życzymy wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 2010. Częściowo będzie to zależało od was, drodzy czytelnicy. Bo jeśli chcecie zobaczyć na rynku więcej ciekawych mang warto wspomóc wydawcę swoimi złotówkami. Jeśli podoba wam się jakaś manga i jest dostępna w naszym kraju to zamiast skanów warto się w nią zaopatrzyć. Kupno każdego tomu prędzej czy później przyniesie efekty w postaci większego i bardziej zróżnicowanego rynku mangi w Polsce.

Czego sobie i wam życzę w nadchodzącym roku 2010.

Dembol

PS. A z takich tradycyjnych życzeń to Wam, czytelnikom (od siebie, Evil pewnie jeszcze coś jutro napisze mądrego) życzę wszystkiego dobrego w 2010 (przyznaję, nie lubię i nie umiem składać życzeń) i żebyście w sylwestra bawili się “Like it’s 1999“.



Ósmy tom “Hiroszimy”

29 12 2009

W sprzedaży tuż po sylwestrze powinien pojawić się ósmy tom mangi Hiroszima od wydawnictwa Waneko. Będzie można go nabyć za 27 zł. Poniżej okładka i krótki opis tomu.

Gen idzie do gimnazjum, gdzie spotyka wspaniałego nauczyciela, pana Oote, propagującego zasady pokoju i sprzeciwiającego się obecności Armii Amerykańskiej w Japonii. Z tego powodu nauczyciel jest w szkole prześladowany, w końcu zaś zostaje z niej usunięty. Uczniowie jednak z Genem na czele nie pozwalają mu upaść na duchu. Ryuta staje się zaciekłym fanem nowoutworzonej drużyny baseballowej KARP-HIROSZIMA. Natsue przechodzi szereg bolesnych operacji, wydaje się, że i ona zaczyna cierpieć na chorobę popromienną. Tymczasem władze miasta Hiroszima podejmują decyzję o zburzeniu prowizorycznych sadyb, w których większość mieszkańców żyje po wybuchu. Gdzie podzieją się ludzie? Czy i dom Gena zostanie zburzony?

Dembol (za Gildią Komiksu)



Jezus zombie!

24 12 2009

Prezenty rozpakowane? Najedzeni? Zadowoleni? I czego tutaj zaglądacie?

Życzymy wam wszystkiego najlepszego, czyli:
- zdrowia (to najważniejsze),
- pieniądzorów (muahahahahhahah!)
- szczęścia,
- własnego zdania,
- umiejętności powiedzenia “nie”,
- szacunku,
- spełnienia jednego marzenia,
- aby mówili o was “słyszałem, że rucha jak tygrys!”,
- cycatych lasek (wersja dla mężczyzn) (EDIT),
- czułych mężczyzn (wersja dla kobiet) (EDIT2)

Tego i jeszcze wielu innych rzeczy (standardowe życzenia świąteczne) życzy wam cała ekipa EMPL. Jak chcecie to możecie w komentarzach pochwalić się co dostaliście pod choinkę o tego komucha Mikołaja.


Drobny upominek od Mr. Carnistra:



Nie macie pomysłu na prezent?! My mamy! (cz.666)

21 12 2009

Chyba ostatnia porcja pomysłów na prezenty. Następne pojawią się jeśli mniej aktywna część grupy powstanie z martwych, ale pewnie nie powstaną bo to nie te święta.

1. Strapya-World - Ten japoński sklep internetowy oferuje dziwaczne, słodkie i milusie zawieszki, breloczki, gadżety do telefonów, kluczy, toreb itd. Jeśli lubicie kretyńskie kolorowe dyndające pierdółki to Strapya-World będzie dla was rajem. Można tam znaleźć między innymi takie cuda jak:

i dużo, dużo więcej (w tym keycovery Umezu i DMC! omfg!).

2. Zrób koszulkę! - W internecie znaleźć można mnóstwo firm wykonujących dowolne nadruki na koszulkach. Wykorzystajmy więc ten fakt i sami ‘zaprojektujmy’ t-shirt wybierając wzór, który sprawi, że obdarowana przez nas osoba będzie nosić koszulkę z dumą i nie zdejmie jej aż do śmierci.

3. Gram w Pokemony gdziekolwiek jestem! -  Małe, niedrogie i kawaii - Game Boy Micro. Niewielki rozmiar (10×5cm) sprawia, że można nosić go ze sobą w kieszeni i dyskretnie pograć wszędzie tam, gdzie zamierza się pójść.  Konsolka jest z 2005 roku więc można ją dostać po atrakcyjnych cenach, chociażby na aukcjach internetowych z dodatkowymi bajerami typu nagrywakami do kartridży (nie, nie wiemy o co chodzi ^__^).

4. Mangi od Kazuo Umezu- Niesamowity gość i jego równie niesamowite komiksy. Ostro zakręcone opowieści z dreszczykiem okraszone świetną kreską w starym dobrym stylu. Trzeba mówić więcej? Dzięki Viz Media i Dark Horse Comics możecie zakupić tomiki po angielsku.

5.Vermilion Pleasure Night - Chyba najbardziej poryta, twórcza i zabawna seria programów z Japonii jaką widziałam w moim pięknym, krótkim życiu. To jest naprawdę dziwne. Skecze komediowe, parodie i animacje z 2000 roku emitowane w nocnych porach na kanale TV Tokyo z pewnością wywołały pokaźną eksplozję niejednej głowy. Część skeczy do obejrzenia na youtube, a całość z angielskimi napisami do zakupienia na amazon.com po całkiem znośnej cenie.

Dzisiejsze polecanki wymyśliła

Astro Ho



Pozdrowienia z mroźnej Syberii

20 12 2009

Niedziela miała być dniem z updatejtem, jednak ta i być może następna niedziela zdecydowanie nie wypalą. Praktycznie wszyscy w naszej grupie to ludzie (Mr. Carnister jest robotem, a Vortex metalem) i ładnie powiedziawszy musimy pracować w naszych gułagach (tzw. domy) za odrobinę chleba i kruszonkę z ciasta, toteż nie mamy czasu na tłumaczenie mango. W najbliższym czasie jeżeli coś przetłumaczymy to wrzucę to na serwer niechybnie, jednak większej ilości komiksów możecie się raczej spodziewać po nowym roku, oczywiście o ile nie zamarźniemy. Póki co trzymajcie się ciepło swoich kroczy (zauważyliście, że tam jest najcieplej?) i zaglądajcie na stronę.

Evil_Maniak



Wiecej smakołyków od Shintaro Kago

18 12 2009

Jeśli szkoda wam pieniędzy na oryginalne prace Shintaro Kago (a nie powinno, bo za kilka lat gdy będę sączył drinki na Barbadosie za to co zarobie na mojej, będę się z was śmiał) na pewno ucieszy was fakt, że od dzisiaj można też się zaopatrzyć w kolorowe reprodukcje jego kilku prac. Na stronie mangaki dostępne są 3 zestawy w cenie 2500 jenów każdy (ok. 75 zł), a za przesyłkę zapłacimy 1500 jenów (ok. 30 zł). Każdy zestaw to pięć przepięknych bajecznie kolorowych prac w formacie A4.  Jeśli jesteście fanami jego twórczości to wydaje mi się, że warto wspomóc artystę w ten sposób bo nie możemy kupić jego mang w zrozumiałych dla nas językach (poza kilkoma drobnymi wyjątkami, ale o tym kiedy indziej). Zwłaszcza, że za większość można bez problemu powiesić sobie na ścianie. Poza tym pieniądze nie zasilają żadnych wielkich korporacji (co nie jest złe, ale niektórzy nie wiedzieć czemu stosują takie wykręty) tylko kieszeń twórcy . Płatności dokonujemy przez Paypala. Jeśli ktoś ma jakieś pytania w tym zakresie służę pomocą. Poniżej prezentujemy miniaturki dostępnych zestawów. Tradycyjnie kliknij aby powiększyć.

UPDATE: Na stronie Shintaro Kago pojawiły się także zestawy pocztówek (po 5 w każdym) w cenie 500 jenów (~15 zł) każdy. 400 jenów (~12 zł) zapłacicie za przesyłkę (trwającą tydzień). Wzory pocztówek możecie zobaczyć tutaj. Wychodzi na to, że w przeciągu kilku tygodni fani Shintaro Kago o dowolnej zasobności portfela uzyskali możliwość obcowania z jego twórczością. AWESOME!

Dembol (za Shintaro Kago)



“Anagram” kolejną pozycją od Hanami

18 12 2009

Wydawnictwo Hanami zapowiedziało kolejną pozycję. Będzie to “Anagram” stosunkowo mało znanej autorki Kirin Tendō. Poza “Anagramem” autorka wydała jeszcze zbiorek opowiadać i mangę pt. “Puttanesuka no koi”. Manga pojawi siew sklepach w marcu 2010 i będzie kosztować 29 zł.

Kitsuki miała trudne dzieciństwo. Zamiast kochającej się, szczęśliwej rodziny pamięta tylko smutek, płacz i strach. Wszystko to odbija się na jej życiu, dziewczyna ma trudności z budowaniem relacji międzyludzkich. Nie może sobie znaleźć miejsca, nie umie dobierać partnerów życiowych, ciągle podejmuje głupie decyzje. Czy tragiczne wspomnienia zawsze muszą niszczyć życie, czy pozostawiają rany, których nie da się zaleczyć nawet na tyle, by zaznać choć trochę szczęścia?

Komentarz redakcji: Współczujemy głównej bohaterce i mamy nadzieje, że traumatyczne przeżycia uczyniły z niej krwiożerczą bestie mszczącą się na swoich oprawcach niczym Punisher. Wnioskując po okładce, niestety mylimy się.

Dembol (za Hanami)

PS. MAMY JUŻ 100 WPISÓW NA STRONIE! Kilka napisał Evil, trochę więcej napisałem ja, a kilka po prostu pojawiło się znikąd bez ojca, ani matki.



Nie macie pomysłu na prezent?! My mamy! (cz.5)

18 12 2009

To już piąta część naszego cyklu. Chciałem w sumie, żeby między każdymi dwoma był też jakiś inny news, ale w światku anime od wczoraj nie wydarzyło się nic ciekawego. Same podsumowania roku 2009, listy “Best of”, a hitem dnia jest to, że jakichś dwóch uczniów w Oklahomie ukarano za prowadzenie “Death Note’ów”. Ach, ta dzisiejsza młodzież. Za moich czasów rysowało się Fatality z Mortal Kombat z nauczycielami w rolach głównych. Niżej polecanki od kolejnego członka redakcji, któremu nie chciało się za bardzo o nich pisać, więc trzeba było podrasować jego wypowiedź.

1. Tajemnicze Złote Miasta - Jeśli tego nie znasz to jesteś cipa. Jeśli znasz ale nie lubisz to też jesteś cipa. Absolutne “must see” i absolutne “must have”. Klasyka lat 90′ (przynajmniej w naszym kraju). Jedna z nielicznych kreskówek, które swego czasu oglądało się nawet z obydwojgiem rodziców, którzy byli przy tym zainteresowani. Jeśli nie chcesz by Twoje dzieci wyrosły na cipki, bądź chcesz po prostu poczuć znów dzieciństwo - kupuj! Tutaj w wersji Deluxe (i Regionie 1), ale tylko w takiej warto kupować jeśli jesteś prawdziwym fanem anime.

2. Samurai Champloo - jedno z nielicznych anime wydanych w Polsce, które sam osobiście zakupiłem. Pełne akcji samurajskie walki w rytmie zajebiście dobrego hip-hopu. Mnóstwo odwołań i nawiązań nie tylko do kultury rapu, dj’ów i graffiti, ale także do szerszej pop-kultury i wydarzeń historycznych. Niebanalna historia w niebanalnym wydaniu. Cała seria za niecałe 80 zł np. na merlin.pl. (Podpisuję się pod tym obiema ręcoma oraz jedną stopą. MUST HAVE na polskim rynku - Mecenas, chce ktoś kupić pierwsze 3 płyty? - Dmb)

3. Solanin - Jeśli jesteście właśnie zawieszeni gdzieś pomiędzy szczenięctwem a dorosłością to będzie to idealna manga dla was. Jeśli jesteście gdzieś pod koniec studiów to jeszcze lepsza. Bohaterowie są właśnie takimi młodymi ludźmi, którzy za bardzo nie mogą zdecydować co ze sobą zrobią. Pierwszy tom, który jest super ( rzeczywiście jest! - Dmb) wydało niedawno Hanami, drugi będzie w lutym. Zresztą nawet Enrique Iglesias nagrał o tej mandze piosenkę (jej fragment głosi: “Solaaaaaaniiiiiiiiiiiiin is the rhytm divine, lost in the music, your heart will be mine”).

4. Usagi Yojimbo - taka manga/niemanga. Półmanga. Opowiada o feudalnej Japonii z amerykańskiego punktu widzenia. Usagi to ciekawa historia, w której przedstawiony jest świat pełen legend, bóstw, samurajów historycznych wydarzeń a to wszystko opowiadane jest perspektywy mężnego, szlachetnego długouchego. Ponieważ Stan Sakai jest tylko z pochodzenia Japończykiem, a nie prawdziwym Japończykiem z Japonii Usagi dostaje zaledwie miniaturkę.

5. BECK - Najlepsza manga jaka kiedykolwiek powstała wg magazynu People. Oscar Wilde napisał kiedyś o niej: “O kurcze, to chyba najlepsza manga jaką czytałem, a czytałem je wszystkie”. Opowiada o Koyukim - chłopaku, który podobnie jak bohaterowie “Solanina” wiódł raczej nudne i bezcelowe życie. Dopóki nie spotkał Ryusuke, który wciągnął go w świat muzyki. Dzięki niej zacząłem grać na gitarze (a ja już miałem gitarę wcześniej - Dmb), a Dembol i jego kolega prowadzili kiedyś taką fajną stronę, która miała dziennie tyle odsłon co ta tygodniowo. W USA dostępne jest 12 tomów mangi, ale Tokyopop zaprzestał wydawania i nie wiadomo, kto i czy będzie kontynuował jej publikacje. Zawsze można spróbować z wersją włoską, francuską lub niemiecką albo anime, które jest równie dobre i wyszło w USA, Włoszech, Francji, Niemczech i pewnie kilku innych krajach.

Dzisiejsze polecanki wymyślił

Draug

głupoty podopisywali i przez to że musieli to zrobić nie zdążyli z newsem w czwartek

Dembol i Mecenas

obrazki znalazł

Dembol

Jeśli coś okaże się nieprawdą to nie piszcie ani do Dembola ani do Mecenasa (chociaż w sumie do niego możecie) bo naprawdę za wszytko powyższe odpowiedzialny jest

Draug



Nie macie pomysłu na prezent?! My mamy! (cz.4)

16 12 2009

Teraz moja kolej na polecenie kilku fajnych rzeczy! Łiiiiiiii. To jedziemy:

1. Dr House Black Jack - w każdym Empiku i innym śmietniku można kupić DVD z tym świetnym serialem. Tylko, że niestety jest mało mangowy więc jak polecę wam “Doktora House’a” Evil przestanie mi płacić za pisanie newsów i wyrzuci mnie na bruk. W święta! Jest do tego zdolny. Taki z niego drań. Dlatego polecam “Black Jacka” Tezuki, który również opowiada o genialnym lekarzu, który rozwiązuje nierozwiązywalne medyczne problemy. Można sprawić sobie wyd. japońskie, ale bardziej zrozumiałe będzie pewnie wydanie amerykańskie od firmy Vertical. Evil miał mi podesłać zdjęcia pierwszych trzech tomów, ale nie podesłał, wiec zamiast tego podziwiajcie moje nikłe umiejętności w operowaniu Photoshopem.

2. Kawałek mózgu Shintaro Kago - Ależ Dembol czy to nie jest nielegalne? Dobre pytanie uważny czytelniku. Jest. Chyba, że kawałki mózgu są naniesione na papier za pomocą tuszu (i innych badziewi) i to tylko metafora bo wydaje mi się, że za kawałki ludzkiego mózgu kupione w jakiejkolwiek formie można zostać zamkniętym. W każdym razie chodzi o to, że jeden z naszych ulubionych mangaków wystawił trochę swoich prac na sprzedaż. Nie żadnych wydruków, kopii, plakatów czy innych pierdółek. Kago sprzedaje swoje rysunki, prawdziwe, oryginalnie, własnoręcznie malowane. Głównie plansze tytułowe swoich mang, ale także całe plansze z Abstraction, które chyba jest u nas do ściągnięcia w one-shotach. Kosztują jedyne 10-30 tys. jenów (ok. 300-900 zł) co jest śmieszną kwotą za oryginalne rysunki jakiegokolwiek twórcy komiksowego. Przesyłka to dodatkowe 1500 jenów (ok. 30 zł), a paczka leci jakieś 3-4 dni. Kupić można tutaj. Płaci się Paypalem. Poniżej moje cudeńko (kliknij aby powiększyć). Ramka z IKEI we własnym zakresie (15,99 zł).

3. “Manga: World of Japanese Comics” + “A Drifting Life” - czy macie czasami dość niedouczonych fanów mangi pieprzących farmazony i nie dysponujących fachową wiedzą o swoim hobby? Ja czasami też. Wszystkim takim osobom przydałaby się porządna dawka historii, którą zapewnią powyższe książki. Pierwsza może służyć jako podręcznik, a druga pokazuje jak historia mangi wyglądała w praktyce. Do tego wypadałoby jeszcze dokupić książkę o historii komiksu amerykańskiego i jakieś dzieło porównujące oba nurty (które jeszcze nie zostało napisane) i może wtedy ludzie przestaliby pisać o stylu mangowym i uznawać mangę za coś innego niż komiks. Do tego jeszcze nam daleko, ale jako początek poważniejszej edukacji książka Frederika Schodt’a i komiks Yoshihiro Tatsumiego powinny wystarczyć.

4. Moyasimon + wielki pluszowy mikrob - Moyasimon to ciekawa nowa manga o chłopaku, który widzi i komunikuje się z mikrobami. SUPER! Mikroby w komiksie są dużo fajniejsze niż te prawdziwe. Mają oczka, uśmiechnięte buźki i całe są kawaii. Podczas gdy te prawdziwe są jakieś takie bez wyrazu i zazwyczaj kontakt z nimi nie jest przyjemny. Nie zawsze. Dzięki stronie Giant Microbes każdy może kupić swojego ulubionego mikroba w wersji pluszowej. Chcecie świńską grypę, a nie możecie jej nigdzie złapać? Wasza dziewczyna chciałaby jakąś chorobę weneryczną co budzi wasze uzasadnione obawy? To prezent dla was. Moim osobistym faworytem jest przeziębienie, ale HIV i żółtaczka też wyglądają słodko.

5. Jojo’s Bizarre Adventure - shounen wykręcający wszelkie shounenowe standardy. Groteskowo wyolbrzymiona przemoc. Postacie i ich moce zajebiście zakręcone. Tylko tutaj pojawi się nazistowski cyborg (będący pozytywną postacią!) albo bohaterowie zmierzą się z gościem o ksywie Vanilla Ice. Niestety po angielsku dostępna jest tylko część trzecia (wyd. Viz), ale jest chyba najlepsza i znajomość poprzednich nie jest konieczna do zagłębienia się w nią.

Bonus niemangowy:

6. D*ck in a box - Idealny prezent dla każdej dziewczyny:

  1. Zrób dziurę w pudełku.
  2. Włóż swój sprzęt do pudełka.
  3. Spraw by otworzyła pudełko.

Tak to się robi u nas na południu. Wideo instruktażowe.

Dzisiejsze polecanki są dziełem (miało być sponsoruje, ale nie sponsoruję nikogo, musicie wydać swoje własne pieniądze. Sorry, takie życie) człowieka znanego czasem jako

Dembol